wtorek, 3 czerwca 2014

Letnie gotowanie - wykład w Dakini ze zdrowym poczęstunkiem

W najbliższą środę 11 czerwca o godzinie 17.30 zapraszam do Studia Dakini w Bielsku - Białej na wykład z makrobiotycznym poczęstunkiem przygotowanym według 5 Przemian

Teraz ładujmy baterie!



To kolejne spotkanie ze zdrowym gotowaniem, podczas którego 

 dowiemy się m.in.:
  • jak ładować swoje wewnętrzne baterie i systematycznie podwyższać poziom własnej energii za pomocą odżywiania,
  • jak wykorzystać siłę Natury, żeby utrzymać zdrowie, siłę i dobre samopoczucie 
  • co szkodzi, a co wzmacnia poszczególne narządy
  • co i jak gotować latem
  • gdzie znaleźć lub zdobyć potrzebne produkty
    a także
  • poznamy kilka sprawdzonych przepisów na letnie, energetyczne, całkowicie naturalne i proste potrawy.

    Posmakujemy zdrowe przekąski, kotleciki i sałatki oraz zaskakujące słodkości i naturalne letnie desery.

    Cena wraz z przepisami ipoczęstunkiem - 25 zł



piątek, 16 maja 2014

Teraz ładujmy baterie!




Poziom naszej energii zależy tylko od nas samych. Według nauk Wschodu pewien zasób energii otrzymujemy po przodkach, a zwłaszcza po rodzicach i jest ona zmagazynowana w nerkach, jednak większość energii zyskujemy i gromadzimy w ciele poprzez ruch, oddychanie, pożywienie a także sen i medytacje.
Dużo ludzi niestety traci ją z powodu niewłaściwego odżywiania ( narządy wewnętrzne są ciągle nadmiernie obciążone próbując poradzić sobie z niepotrzebnym balastem ), brak równowagi w życiu ( zwłaszcza pomiędzy pracą i odpoczynkiem ), negatywne emocje, pośpiech i stres.

To my wybieramy jaki chcemy prowadzić styl życia, decydujemy jakie kupujemy i gotujemy pożywienie, ile czasu spędzamy w ruchu na zewnątrz i kiedy kładziemy się spać.
Możemy całkowicie zmienić i zrównoważyć swoje życie przywiązując trochę więcej uwagi właśnie do tych wydawałoby się „banalnych” czynności.

Kupując dobrej jakości, lokalne, naturalne jedzenie oraz korzystając z roślin dzikorosnących i gotując z nich proste posiłki mamy szansę wzmocnić wszystkie organy oraz układ odpornościowy, pozbyć się toksyn w organizmie i zapewnić sobie stały, wysoki poziom energii.
Przecież najwięcej energii mają właśnie te rośliny, które posiała sama Matka Natura oraz te, które są uprawiane bez środków chemicznych, właściwie przechowywane i transportowane, lokalnie uprawiane, bo najbardziej „współgrają” z naszym ciałem i nie muszą przebyć tysięcy kilometrów nim trafią na nasze stoły. Ugotowane z nich i świeżo spożywane posiłki zasilą nas energią, którą zgromadziły w czasie wzrostu ze słońca, ziemi, wody i powietrza.
Tymczasem większość ludzi kupuje przetworzone pożywienie w sztucznych opakowaniach i jeszcze płaci za to, co odbiera im zdrowie!
Wybór należy do nas – w sprzedaży dostępne jest tylko to, na co jest zapotrzebowanie. Jeśli zaczniemy kupować produkty dobrej jakości będzie ich coraz więcej.

Zaczyna się ten cudowny czas, kiedy my sami możemy spędzać więcej czasu na zewnątrz, pracując w ogrodzie, spacerując, jeżdżąc na rowerze, czy nawet zwyczajnie wylegując się na słońcu.
Możemy zacząć ładować swoje wewnętrzne baterie i robić to codziennie przez całe lato!
Połączmy to z uważnoscią i świadomością.
Świadomie wybierajmy tylko to, co jest dla nas dobre, co nam służy.
Czy muszę jechać samochodem do sklepu po zakupy? O ile więcej zyska mój organizm, jeśli zamiast tego pojadę rowerem na najbliższy targ, albo pójdę na spacer i przy okazji kupię warzywa u lokalnego, zaprzyjaźnionego rolnika...
A może zamiast pisać kolejne maile ( a przecież komputer to „pożeracz”energii ), po prostu spotkam się z przyjaciółmi może na jakimś pikniku w lesie...

Słońce, rośliny zielone, dobrej jakości woda, kontakt z ziemią ( polecam spacery na bosaka ), świeże powietrze ( w lesie w górach, nad morzem lub jeziorem ) - korzystajmy z tego ile możemy, a nasze samopoczucie zmieni się i będziemy tryskać energią. Poznamy to po pięknej cerze i włosach, błyszczących oczach, mocnej sylwetce, a także po lepszym nastroju, wewnętrznym spokoju i radości oraz efektywnym działaniu.
To, czego najbardziej potrzebujemy jest teraz w zasięgu ręki!
Wyciągnijmy ją...



niedziela, 4 maja 2014

Świętowanie...



Mamy za sobą okres świąt i długiego weekendu, czas spotkań przy stole i wspólnych celebracji. Niedawno uczestniczyłam w jednej z takich rodzinnych uroczystości.
Zaskoczył mnie ogrom potraw i obfitość trunków, a że dom był zamożny – wszystko najlepszej jakości i podane w wykwintny sposób. Były więc najróżniejsze potrawy, słodkości i alkohole, pięknie udekorowany stół, wystrojeni goście, ale nie było świętowania...
Miałam wrażenie, że już wszystkim spowszedniało, bo przecież na co dzień mają to wszystko...

Dla mnie świętowanie to radosny nastrój który wynika z wnętrza i właściwie pojawia się bez okazji.
Wystarczy posprzątany dom, ładny czysty obrus, kilka świeżych prostych potraw i ludzie, z którymi chce się być, tak po prostu...
Czasem zapraszam kogoś na marchewkowe placki albo domowy chleb z pastą albo na makaron razowy z pokrzywą. Cieszymy się byciem razem i celebrujemy nasze spotkanie.

Święta w naszym domu są zawsze proste, ale wszystkie potrawy są naturalne, świeże i przyrządzone wspólnie. Staram się zaangażować wszystkich, by każdy miał swój wkład w świętowanie. Razem sprzątamy, dekorujemy dom, gotujemy, pieczemy – oczywiście każdy w czymś jest dobry i coś bardziej lubi robić. Nie przyrządzamy więcej potraw niż zjemy, bo nie chcemy marnować jedzenia, a odgrzewane nie smakuje już tak samo...

Zauważyłam, że im prościej, tym radośniej, lżej i tym obficiej wewnątrz. Cieszymy się z drobnych rzeczy i tego, że możemy być razem, bo nie ma pracy, ani szkoły. Jest za to wspólnie spędzony czas i wiosenna Przyroda, która jest wszędzie, na wyciągnięcie ręki...

wtorek, 15 kwietnia 2014

Zostawmy w swoich ogrodach miejsce dla Natury...



Ponad 20 lat temu, będąc wtedy studentką, często poruszałam się na rowerze po angielskich i belgijskich wioskach, gdzie latem wyjeżdżałam do pracy i spędzałam wakacje.
Najpierw zachwyciły mnie tam barwne, pełne kwitnących kwiatów i krzewów ogrody, ale już wkrótce poczułam się jakoś nieswojo...
Zastanawiałam się wtedy "co jest nie tak" jeśli chodzi o tamtejsze krajobrazy. 
Szybko odkryłam, że tym „czymś” jest po prostu brak miejsca na życie, na Naturę...

Wieloletnie używanie herbicydów ( nawet w małych przydomowych ogródkach ) oraz tendencja do zagospodarowania każdego kawałka ziemi no i oczywiście uprawy monokulturowe doprowadziły do wyginięcia naturalnych łąk, oraz zwykłych polnych roślin, których wtedy u nas było pełno wszędzie...

Wtedy, bo od tego czasu niestety wiele się zmieniło. Mam wrażenie, ze zmiany w rolnictwie i gospodarowanie terenami prowadzi do tego, co już stało się w krajach tzw. bardzo cywilizowanych....

Wiele lat później, podróżując po Sudetach natknęłam się na pastwisko pod lasem, gdzie okoliczny rolnik zrobił prowizoryczne pole biwakowe, bez toalety i umywalni. Było tam rozbitych kilkanaście namiotów Holendrów, którzy zachwyceni miejscem, za nic nie zmieniliby go na inne. Zrozumiałam, że przyjeżdżają tu, na polskie łąki z ziołami bo już nie mają tego u siebie.

Od wielu lat obserwuję to, co wokół mnie, a zwłaszcza pod nogami...
Nieustannie wzbudza mój zachwyt siła i piękno świata Natury.
Chodząc po górach, łąkach i lasach próbuję rozpoznawać i nazywać mijane rośliny i mijać jak dobrych znajomych...





Nie tylko cieszą moje oczy, ale także podniebienie, bo wracam z pełnymi rękami liści, kwiatów i owoców, które potem wykorzystuję w kuchni i karmię nimi całą rodzinę.
Dodają nam energii życia, siły, światła, które mają w sobie.

Uwielbiam wsłuchiwać się w życie, które tętni w trawach i zaroślach. To niezwykły koncert, w którym człowiek może uczestniczyć za darmo, jeśli tylko zechce – przez całe lato...

Dlatego nie pryskajmy ogrodów, nie róbmy „sztucznych” trawników i rabatek, zostawmy miejsce dla Natury, niech w każdym ogrodzie pozostaną dzikie zakątki, gdzie pszczoły i inne owady znajdą schronienie. Pozwólmy by kwitło Życie.

Każdego dnia jestem za nie wdzięczna.
Bardzo bym nie chciała, tak jak tamci Holendrzy wyjeżdżać kiedyś gdzieś daleko w poszukiwaniu tego, czego pod dostatkiem mam dziś na miedzy, na łące i pod lasem...









czwartek, 10 kwietnia 2014

Wątroba kocha kolor zielony!

Wiosna to czas dla wątroby.
Ten niezwykle istotny narząd pełni w naszym organizmie kilkaset funkcji.
Jedną z najważniejszych jest oczyszczanie z toksyn. 

U współczesnego człowieka wątroba pracuje bez ustanku, żeby poradzić sobie z tym zadaniem.
Ze względu na to, iż w pożywieniu znajduje się tysiące związków chemicznych, bardzo dla nas szkodliwych, przeciętna wątroba jest niezwykle obciążona. 

Oprócz przetworzonej, rafinowanej żywności, produktów pochodzenia zwierzęcego ( zwłaszcza tłuszczów ), alkoholu, cukru, słodyczy i chlorku sodu, czyli białej soli kuchennej, wątrobę osłabia też bardzo przeciążanie wzroku, czyli oglądanie telewizji, siedzenie przed komputerem, czytanie przy nieodpowiednim świetle i czuwanie po 23.
Regeneruje się tylko w nocy, w pozycji leżącej – szczególnie między 1 a 3 w nocy. 
Budzenie się o tej porze wskazuje przeważnie na przeciążenie wątroby.

Teraz jest najlepszy czas, by wspomóc ten pracowity organ i pomóc mu się zregenerować.
Porzućmy wiosną wszystko to, co mu szkodzi ( patrz wyżej ) i spożywajmy lekkie, proste, nieprzetworzone posiłki z dużą ilością świeżej zieleniny.




Dodawajmy do potraw liście wszystkich wiosennych ziół jakie tylko uda nam się znaleźć, a zwłaszcza mniszka, pietruszki i pokrzywy ( najmocniej regenerują wątrobę ), a także krwawnika, kurdybanka, babki, podagrycznika...
Wspaniale smakują z warzywami w zupach, sosach, surówkach – prasowankach, wegańskich gulaszach, gołąbkach, zapiekankach...
Zbierajmy młodziutkie zioła i liście oraz kwiaty drzew i krzewów na wspaniałe wzmacniające herbatki i unikajmy wszelkich stymulujących płynów takich jak czarna herbata i kawa, które zakwaszają i demineralizują organizm.

A przede wszystkim otaczajmy się kolorem zielonym – czyli codziennie wychodźmy na długi, wiosenny spacer.
Ruch i oddech wspomagają wydalanie toksyn i dotleniają wszystkie komórki, a kolor zielony leczy oczy i wątrobę.

To właśnie barwa wczesnej wiosny, ten jasny odcień zieleni, który pojawia się tylko na kilka tygodni, najmocniej regeneruje naszą wątrobę.
A więc róbmy zieloną kurację!

czwartek, 3 kwietnia 2014

Obiad Czwartkowy

Zapraszamy na Obiad Czwartkowy do Akamy.
To już kolejne spotkanie przy wiosennym stole ludzi, których łączy czerpanie przyjemności ze wspólnego gotowania i ciepłych rozmów przy stole...
Tym razem spotykamy się w pierwszy czwartek czerwca. 
Jeśli pozwoli na to pogoda –pobędziemy w ogrodzie wśród kwitnących kwiatów i ziół, które też ozdobią nasze dania. 
Każdy może do nas dołączyć pomagając przy gotowaniu lub przynosząc gotową wegańską potrawę.
Będziemy gotować z wszystkiego, co teraz w swojej obfitości daje nam Natura - z liści, kwiatów, łodyg i korzeni ziół oraz z  warzyw i zbóż.




wtorek, 1 kwietnia 2014

Wiosennie i lekko dla żołądka i nie tylko...

Zaczęła się moja ulubiona pora, ( która potrwa, mam nadzieję aż do października ), kiedy mogę ugotować prosty, zdrowy i smaczny obiad prawie z niczego...
Dziś odprowadzając dziecko do szkoły i przy okazji „spacerując psa” nazbierałam pod lasem sporo młodziutkiego podagrycznika i świeżutkiej pokrzywy, która dopiero zaczęła się u nas pokazywać.
Do tego w ogrodzie znalazłam spory pęk liści i parę kwiatów mniszka. Całkiem nieźle „odbiła” też zeszłoroczna pietruszka.
Z moich nazbieranych wiosennych „skarbów” powstała kolorowa zupa z czerwonej soczewicy, suszonych pomidorów i kaszy jaglanej, do której na końcu dodałam pełną garść posiekanej pietruszki i pokrzywy.


Na drugie danie zrobiłam naturalny ryż, dynię z marchewką, cebulką i odrobiną suszonych pomidorów, podagrycznik uduszony z czosnkiem i przyprawiony sosem tamari oraz surówkę – prasowankę z czerwonej kapusty, cebulki, kiszonego ogórka i garści pietruszki, mniszka oraz pokrzywy.

Wszystkie potrawy przyrządziłam według 5 Przemian pamiętając o równowadze wszystkich narządów.
Obiad jest lekki, smaczny,kolorowy i właściwie nie zajął zbyt wiele czasu. Moja rodzinka zjadła go z przyjemnością, a ja mam świadomość, że dostarczyłam do naszych organizmów nie tylko sporą dawkę błonnika, witamin, enzymów i minerałów, ale przede wszystkim wiosennej energii życia...